Nyscy radni jednogłośnie i bez dyskusji nadali nazwy kolejnym dziesięciu ulicom, które powstaną w pobliżu ulicy Franciszkańskiej, niedaleko byłego poligonu wojskowego.
Oprócz tak popularnych postaci, jak św. Elżbieta czy gen. Leopold Okulicki, są także nazwiska ojców franciszkanów , do tej pory znane tylko nielicznym. To pomordowani w marcu 1945 r: ojciec Benno Sonsalla, brat Dionizy Feliks Wegner, brat Ferdynand Mateusz Fluder, brat Kazimierz Jan Froncek, brat Rajmund Kasperczyk i brat Godfryd Bochnigh.
Wnioskodawcą ich upamiętnienia jest proboszcz parafii św. Elżbiety ojciec franciszkanin Faustyn Zatoka. Jego zdaniem przyczyni się to do popularyzacji postaci zakonników, którym w tak tragiczny sposób przyszło zakończyć życie.
– Nazywanie ulic to sprawa specyficzna. Przy Powstańców Śląskich są kamienie, a więc powstały tam ulice Kryształowa czy Bursztynowa. Mamy też Poziomkową – mówi naczelnik wydziału geodezji i architektury Andrzej Rosa. – Nie przesadzajmy, Nysa ma ciekawą historię, którą powinna popularyzować. Nie nadawajmy więc ulicom nazw niewiele mówiących czy też liczb, jak ma to miejsce w USA. Według sekretarza miasta Michała Baziuka, nadawanie ulicom nazwisk osób znanych to już w Nysie tradycja: – Nazwiska ojców franciszkanów są mało znane albo zapomniane, bo nawet radni słabo ich kojarzą. Właśnie przy Franciszkańskiej, zakonnicy zostali zamordowani przez wojska radzieckie i pamięć o nich powinna przetrwać.
Podobnego zadnia jest radny Ryszard Wajdzik: – Skoro taka była propozycja parafii św. Elżbiety, nie widzieliśmy powodu, aby dyskutować i uchwała przeszła jednogłośnie. Przyznam,że wcześniej nie wiedziałem, że tacy ojcowie zostali w Nysie pomordowani. O to właśnie chodzi: o przybliżanie historii – przekonuje.
Uchwałę podjęto, ale za wcześnie jeszcze na zawieszanie tabliczek z nazwami ulic. – To okolice dawnego poligonu, które dopiero będą się zaludniać – tłumaczy naczelnik Rosa.
Nyską ciekawostką jest historia nazwy obecnej ulicy Marii Merkert. Pierwotnie miała t być ulica radzieckiego generała Leluszenki. Kiedy zawisła tabliczka, okazało się,że uchwałę podjęto wbrew prawu, bo generał jeszcze żył, a bohaterami ulic powinni być nieżyjący. . Zmieniono zatem nazwę na ulicę Marii Merkert.
Autor artykułu: Dorota Kłonowska (Radio Opole)