Jest stary, brzydki, beczy jak owca, bywa cyniczny i wredny niczym ospa wietrzna. Nie przeszkadza mu to jednak mieć więcej fanów niż Lenin, Lennon i Szekspir razem wzięci. Bilety na jego warszawski koncert sprzedały się szybciej niż bugatti veyron dochodzi do setki (niedobitki krążą jeszcze na aukcjach internetowych). Sprawca całego zamieszania zagra 7 czerwca w klubie Stodoła. To będzie rzadki przypadek międzypokoleniowego zjednoczenia, bo obok emerytów pojawią się też fani w wieku średnim oraz ich dzieci. Tego nie dokonała nawet Maryla Rodowicz.
Warszawski koncert 67-letniego artysty będzie luksusowym smakołykiem dla wszystkich jego fanów. Choć popyt na bilety prawie pięciokrotnie przewyższył podaż, Dylan nie zgodził się na przeniesienie występu do większej sali. Tym razem nie z wrodzonej złośliwości. Mimo że w całej Europie gra w halach i na stadionach, wyraźnie zastrzegł, że koncert w Warszawie dla polskich fanów ma być kameralny. Dzięki temu każdy, kto stawi się w sobotę w klubie, będzie miał artystę na wyciągnięcie ręki. I tak zamiast muzycznego hamburgera rodzimi fani Dylana zostaną uraczeni szampanem i truskawkami.
Co więcej, bard obiecał, że nikt z występu nie wyjdzie z artystycznym niedosytem. Koncert ma trwać bite trzy godziny, a to gwarantuje solidną dawkę songów z przepastnego Dylanowskiego repertuaru. I całe szczęście, bo ostatni raz kompozytor gościł w Polsce w 1994 roku, więc jego miłośnicy są już nieco wygłodniali koncertowych popisów idola.
O ile starzy dylanofile doznajÄ… na koncercie przyjemnoÅ›ci podobnej do tej, jakÄ… przeżywa siÄ™, czytajÄ…c po raz kolejny ulubionÄ… książkÄ™, o tyle dla nasto- i dwudziestolatków spotkanie na%07żywo z mistrzem może być prawdziwym objawieniem. Bo kto to jest Bob Dylan, każdy wie; że warto iść na jego koncert, to banalna banalność. Ale że wbrew obiegowym opiniom Dylan nie mieszka w parku jurajskim i nie jest tylko nudnym starym pierdziochem z gitarÄ…, nie wszystkie maÅ‚olaty wiedzÄ…. Czym artysta, który debiutowaÅ‚ 46 lat temu (pÅ‚yta “Bob Dylan”), może zaimponować fanom Jaya- Z, Nirvany i Madonny?
Po pierwsze tym, że to on wymyÅ›liÅ‚ wszystkie gatunki, które uprawiajÄ… dziÅ› idole nastolatków. Tak, tak, Bob Dylan jest kimÅ› w rodzaju muzycznego stwórcy, który pierwszego dnia wymyÅ›liÅ‚ protest songi, drugiego rock, trzeciego poezjÄ™ Å›piewanÄ…, we czwartek pop, w piÄ…tek hip-hop (zobaczcie DVD z trasy “Don’t Look Back”), w sobotÄ™ odpoczywaÅ‚ (bo to szabas), a w niedzielÄ™ ruszyÅ‚ w niekoÅ„czÄ…cÄ… siÄ™ trasÄ™ koncertowÄ….
Po drugie – bezkompromisowoÅ›ciÄ… miłą sercu każdego mÅ‚odego czÅ‚owieka. To przecież on dokonaÅ‚ tego, na co nikt wczeÅ›niej siÄ™ nie odważyÅ‚: wyciÄ…gnÄ…Å‚ folk z amerykaÅ„skiej stodoÅ‚y i uczyniÅ‚ najpopularniejszym gatunkiem wÅ›ród nowojorskich snobistycznych elit. Singel “Blowin’ In the Wind” (pochodziÅ‚ z jego drugiej pÅ‚yty “The Freewheelin’ Bob Dylan” z 1963 r.) na zawsze zmieniÅ‚ ukÅ‚ad w show-biznesie. Folk-popowa melodia (częściowo zerżniÄ™ta z ludowej piosenki Å›piewanej przez niewolników “No More Auction Block”) w połączeniu z zaangażowany tekstem, interpretowanym jako filozoficzne dywagacje na temat praw czÅ‚owieka, wywróciÅ‚y do góry nogami reguÅ‚y rzÄ…dzÄ…ce muzykÄ… rozrywkowÄ…. Sukces Dylana przekonaÅ‚ wytwórnie, że artysta z poglÄ…dami to też gorÄ…cy towar.
Po trzecie – buntowniczymi skÅ‚onnoÅ›ciami. Muzyk nie tylko przekornie pisaÅ‚ popowe, melodyjne protest songi, nucone później na pacyfistycznych wiecach przeciwko wojnie w Wietnamie lub w obronie praw czÅ‚owieka, ale i Å‚adowaÅ‚ w nie cytaty z literatury, fakty historyczne (jego ostatnia pÅ‚yta “Modern Times” z 2006 r. prawie w caÅ‚oÅ›ci poÅ›wiÄ™cona jest amerykaÅ„skiej historii ostatnich dwóch wieków) oraz dywagacje filozoficzne i religijne.
Jego teksty to poetyckie majstersztyki, które trafiajÄ… do podrÄ™czników literatury (w niektórych zastÄ…piÅ‚y nawet poezjÄ™ Szekspira). W dodatku maÅ‚olaty chÄ™tniej do nich siÄ™gajÄ… niż do poezji wieszczów, bo to prawdziwe bryki, dziÄ™ki którym odkrywajÄ… Balzaka, Woltera, Monteskiusza i Dostojewskiego. Ale Dylan, choć już trzykrotnie byÅ‚ nominowany do Nagrody Nobla, nie robi z siebie intelektualnego guru. SwojÄ… twórczość kwituje niezbyt poetycko: “WyrzygujÄ™ to, czym nasiÄ…kam”.
Tak, moi drodzy, Bob Dylan może jest stary, brzydki i wredny. Ale za kolejne 10 lat na jego koncert znów przyjdą tłumy. I to nie tylko nudnych starych pierdziochów.
Autor artykułu: Dagny Kurdwanowska